środa, 20 maja 2015

MAGICZNA PLAŻA VLYCHADA na SANTORINI


Mieliśmy tego dnia wiele wrażeń, więc zastanawialiśmy się czy odwiedzić jeszcze plażę o nazwie Vlychada. Byliśmy już nieco głodni, a słońce powoli zaczynało swoją wieczorną wędrówkę w dół, ale na całe szczęście, w końcu stwierdziliśmy, że pojedziemy, żeby potem nie żałować. Powtórzę się - na całe szczęście, bo Vlychada okazała się dla nas najbardziej magicznym miejscem na Santorini. Jak tylko weszłam to zauroczyłam się bezpowrotnie- zobaczyłam te piaskowo- żwirowe klify rzeźbione wiatrem w fantazyjne twory i bajkowe zamki, zaczęłam fotografować i nic innego się nie liczyło! Do tego stopnia, że całą plażę [długą!] przemaszerowałam w spodenkach i koszulce, strój kąpielowy miałam pod nimi, ale nie mogłam, po prostu nie mogłam wypuścić aparatu z ręki, nawet na chwilkę- każdy krok odsłaniał nowe twory, nowe niesamowite klify i trzeba było, wśród okrzyków zachwytu- fotografować :-) Ba- nie zauważyłam, niemal do końca, że idę po plaży dla naturystów! A przecież największym chyba faux-pas jest w takim miejscu fotografowanie, a jeśli trafi się na krewkiego amatora nagiego opalania się to można spodziewać się gwałtownych reakcji.  A ja jeszcze byłam tekstylna- i to bardzo! Na szczęście chyba było widać, że to nie ich fotografuję, bo nikt pretensji do mnie nie miał.

czwartek, 14 maja 2015

MÓJ CHŁOPIEC, MOTOR i JA [z cyklu Podróż z książką]

Halina Korolec- Bujakowska
Mój chłopiec, motor i ja, z Druskiennik do Szanghaju 1934-1936. W.A.B, Warszawa 2011


Absolutnie fantastyczna książka, która przenosi w świat lat 30 XX wieku i pokazuje jak para z Polski realizuje swoje marzenia o dalekich podróżach. Wrażliwe spojrzenie, zmysł obserwacji i lekkie, niemal poetyckie pióro odmalowało ówczesną Europę oraz Azję poznawaną z grzbietu „10-konnego potwora” :-) Ich droga prowadzi przez granice o innym niż dzisiaj przebiegu oraz państwa o zmienionych nazwach. Zresztą nawet rodzinne miasta obojga- Wilno i Druskienniki, należą teraz do Litwy [a wcześniej ZSRR]. 

Niektóre sytuacje rozśmieszają, jak wtedy gdy Halina wyjaśnia dlaczego w Belgradzie kierowcy non stop trąbią [dla niecierpliwych- patrz pod wpisem], czasem rozczula, gdy Stanisław informuje skąd sprowadzić np. mapę Syrii [z Paryża!] oraz wyraża życzenie, żeby co roku opisywać chociaż jedną daleką wyprawę, by ułatwić podróżowanie następnym śmiałkom. 

wtorek, 12 maja 2015

PANKÓW- ZAMEK, KONIE I IGRZYSKA


Znalezienie ruiny zamku w Pankowie nie nastręcza żadnych trudności- widać je już z drogi. By się do nich dostać trzeba wejść przez bramę nr 18, a potem pokonać przeszkodę w postaci drągu zagradzającego dojście do eks- rezydencji. Ruiny są w kiepskim stanie, właściwie na ich podstawie nie można wyobrazić sobie pierwotnego wygląd budowli. Nie ma żadnych ozdób, rzeźb, ornamentów- nic. Nawet tynk odpadł, a wszędzie walają się cegły. Ruina robi jednak przyjemne wrażenie- szczególnie w już przypiekających promieniach wiosennego Słońca. 

wtorek, 5 maja 2015

SIEDLIMOWICE- RUINY PAŁACU oraz ... STODOŁA



Siedlimowice- senna wioska w pobliżu Świdnicy, do której zawitaliśmy w długi weekend majowy. Idąc nieco na czuja w kierunku ni to lasku ni to zarośniętego parku, gdzie jak sądzimy skrywają się ruiny pałacu, natrafiamy na zwyczajny, dość spory budynek. Jest coś takiego w uchylonych drzwiach :-), że nie możemy przejść obok nich obojętnie i zaglądamy do środka. A tam ogołocony, kompletny szkielet drewniany najprawdopodobniej stodoły. Jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się czegoś o tego typu konstrukcjach to voila!- ma jak na dłoni. Miejsce ma niesamowity klimat- z umieszczonych wysoko, malutkich okienek sączą się promienie słońca, w których tańczą drobinki kurzu…. Mnie zauroczyła ozdobna część kłódki na drzwiach i jej zrobiłam sesję fotograficzną. 

poniedziałek, 4 maja 2015

ZAMEK w BOLKOWIE czyli nieudana rekonstrukcja



Zamek w Bolkowie jest chyba jedną z najbardziej znanych tego typu budowli w Polsce. Rozsławiły go turnieje rycerskie, które corocznie ściągają pasjonatów nie tylko z naszego kraju. 

Charakterystyczną sylwetkę twierdzy tworzą mury i wieża z blankami w kształcie jaskółczych ogonów. Te ozdoby pojawiły się na zamku w wieku XVI w trakcie rozbudowy. Oczywiście oryginalne nie przetrwały do naszych czasów i dziś możemy „podziwiać’ rekonstrukcję. Niestety rekonstrukcję fatalną, psującą wygląd zamku- elementy attyki są pomalowane na biało-czerwono, nie pasują do starych murów i wyglądają – moim zdaniem- po prostu … głupio….. 

ARMENI- CMENTARZYSKO MINOJSKIE koło RETHYMONU

Cmentarzysko w Armeni było naszym pierwszym stanowiskiem archeologicznym odwiedzonym na Krecie. Mimo, iż mało znane to dla miłośników „w...