wtorek, 29 sierpnia 2017

GIGANTYCZNY FLAMING we WROCŁAWIU

Jakiś czas temu MS, znający oczywiście moje zainteresowanie muralami, powiedział, że na ul. Krakowskiej coś malują. Widział podnośnik, ale ponieważ prowadził to nie zdążył zobaczyć co też jest tworzone na ścianie. Niedługo potem jechaliśmy oboje i nagle zobaczyłam...

.. olbrzymiego, oczywiście różowego flaminga! Efekt jest piorunujący! W końcu Wrocław ma światowej klasy wielkogabarytowy mural. W ostatni weekend w końcu mogłam go sfotografować. Kolorystycznie nie jest mój, ale abstrakcyjne wzory zdobiące sylwetkę flaminga są naprawdę pomysłowe i bardzo mi się podobają.
Mural stworzyła amerykańska artystka Kelsey Montague, która zasłynęła malunkami wielkich skrzydeł, na tle których robili sobie zdjęcia celebryci tacy jak Taylor Swift czy Jessica Biel. Na jej profilu na FB można oglądać kolejne prace, min. z trasy po Europie podczas której odwiedziła, oprócz Wrocławia- Irlandię, Wielką Brytanię, Hiszpanię, Grecję, Holandię oraz Szwecję.




Mural znajduje się na ścianie kamienicy przy ul. Krakowskiej 27. Jeszcze niedawno „zdobiła” go toporna reklama DZBM Krzyki czyli Dzielnicowego Zarządu Budynków Mieszkalnych. Flaming jest o wiele bardziej pozytywny :-) 

9 komentarzy:

  1. A w jesiennej szarości będzie dodatkowo kolorowym elementem, których niestety tak mało we Wrocławiu!

    OdpowiedzUsuń
  2. chaos.w.podrozy2 września 2017 00:47

    Na szczęście coraz więcej koloru i murali we Wrocławiu, a ten na pewno rozjaśni jesień :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam flamingi, to ptaki uwazane za jeden z symboli na poludniu Francji :) Fajna inicjatywa!

    OdpowiedzUsuń
  4. chaos.w.podrozy4 września 2017 00:45

    No proszę, nawet nie wiedziałam :-) Mi kojarzą się z Sycylią.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiękny!! Widzę, że mamy wspólną pasję - również kocham murale, to był nawet temat mojej pracy magisterkiej. :))

    OdpowiedzUsuń
  6. chaos.w.podrozy5 września 2017 16:36

    A o jakich muralach pisałaś- jakiś konkretnych w konkretnym mieście? Pisanie takiej magisterki to musiała być czysta przyjemność :-)

    OdpowiedzUsuń